Kiermasz Wielkanocny

Jakub Mauricz - Ambasadorem marki PUCCINI - wywiad

Założyciel, główny szkoleniowiec i dyrektor programowy Mauricz.com. Opiekun dietetyczny czołowych polskich sportowców m.in.: Joanny Jędrzejczyk, Michała Materli, Aslambeka Saidova, czy Mameda Khalidova. Konsultant naukowy, ekspert od spraw odżywiania i suplementacji do programów publicystycznych takich jak: Dzień Dobry TVN, Pytanie na Śniadanie, Puncher. Redaktor prowadzący magazynu Body Challenge. Autor wielu artykułów do Food Forum, Men's Health, Logo, Body Life, Trainer. Jakub Mauricz, bo o nim mowa został niedawno Ambasadorem marki PUCCINI.


Kubo witamy na pokładzie!

Jakub Mauricz: Witam serdecznie, cieszę się, że możemy porozmawiać.

Kiedy mówię komuś gdzie pracuję, często słyszę: PUCCINI? A tak! Mam waszą torebkę, dostałem w prezencie Wasz portfel, znajomi którzy nas odwiedzili, mieli waszą walizkę. Jakie było Twoje pierwsze doświadczenie z marką Puccini? Jak dziś się czujesz jako jej Ambasador?

To zabawne, bo jako osoba bardzo mobilna, a nie od zawsze posiadająca własne auto, borykałem się z kłopotem zakupu odpowiednio solidnej i pakownej walizki, którą będę mógł bez obaw nadać na bagaż samolotowy, ale również zabrać ze sobą w pociąg. Moim pierwszym zakupem bodajże w 2013 roku była duża walizka Puccini. W tamtym czasie nie myślałem nawet, że będę twarzą marki oraz symbolem człowieka w podróży dla Was.

Korzystasz z walizek PUCCINI podczas swoich podróży. Masz okazje "testować" je w praktyce. Jakie są Twoje wrażenia? Czy nasz bagaż jest wystarczająco pakowny, funkcjonalny, wytrzymały? Masz jakieś sugestie, może np. chciałbyś zaproponować jakiś nowy kolor?

Wykonanie jest bardzo solidne i nie mam żadnych zastrzeżeń co do jakości. Wszystkie elementy funkcjonują bez zarzutu, a zabieram je w podróż pociągiem, samolotem i autem. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Do tej pory posiadam zresztą wspomnianą wcześniej walizkę z 2013 roku, a że co tydzień jestem w innym mieście, to chyba mówi wszystko o jej wytrzymałości na przestrzeni kilku lat wzmożonej eksploatacji. Co do sugestii - moglibyście zaprojektować linię sygnowaną logiem Mauricz.com, hehe :)

Dobry pomysł! Przekażę do biura projektowania. A Twoja wymarzona podróż to...

W ciepłe, dziewicze, spokojne miejsce. Serio. Nie mam dużych wymagań z narzeczoną. Pracujemy bardzo dużo, często 7 dni w tygodniu od rana do nocy i wymarzona podróż dla nas to po prostu czysty odpoczynek, zero adrenaliny. Jeśli mielibyśmy dodać nieco ekstrawagancji, to świetnie byłoby odwiedzić Malediwy. Tamtejsze plaże i rafy koralowe to coś, co bardzo cieszy oko i z pewnością świetnie by się tam odpoczywało. Jak jednak wspomniałem, nie jesteśmy wymagający i jakikolwiek spokojny wypoczynek w rejonie Morza Śródziemnego byłby dla nas istnym rajem.

Z przymrużeniem oka i mocno upraszczając, można powiedzieć, że jesteś panem od zdrowego jedzenia. W praktyce dbasz nie tylko o to, aby osoby z którymi współpracujesz były zdrowe, ale aby mogły trenować i żyć na maxa. Jak się zaczęła Twoja przygoda z dietetyką? To Ty wybrałeś ten zawód, czy to zawód (jak się często zdarza) wybrał Ciebie?

Osobiście bardzo lubię pojęcie zawodu jaki wykonuję - trener żywienia. Nie jestem osobą, która rozpisuje dane schematy żywieniowe, bardziej skupiam się na wskazaniu ścieżki dotyczącej transformacji zdrowotnej i zachęcam do myślenia oraz poszerzania horyzontów myślowych. Połączenia sportu, żywienia i suplementacji w zdrowej formie dostępnej dla każdego. Całe zainteresowanie dietetyką rozpoczęło się od mojego ojca, który przez ponad 40 lat pracował ciężko jako kucharz na statkach. Kuchnia interesowała mnie od zawsze, ale od wykonywania posiłków bardziej byłem zainteresowany ich składem oraz tym, dlaczego taka, a nie inna pozycja stoi w menu jako obiad. Moje zainteresowania w kierunku dietetyki pielęgnuję od 12 roku życia. Chyba się opłaciło. Wiele osób pyta mnie o to, co powinni zrobić, co studiować, ale prawda jest taka, że jeśli chcesz dojść na szczyt, to musisz rozpocząć cały proces rozwoju dużo wcześniej niż po szkole średniej. Musisz tym żyć od zawsze.

Czy to prawda, że aby się dobrze odżywiać trzeba mieć pieniądze i czas?
 
Niekoniecznie. Zależy jak bardzo głęboko chcemy w to wejść. Ogólne zasady są dość proste i można optymalizować całość w ramach kilku prostych kroków i planowania swoich działań. Jest to proste, gdy posiada się odpowiednie narzędzia - przede wszystkim wiedzę oraz umiejętność interpretowania faktów naukowych i wyciągania z nich wniosków. Gorzej bywa w przypadku osób chorych, gdzie do procesu wyleczenia lub doprowadzenia choroby do stanu remisji potrzeba więcej czasu oraz nakładu finansowych. Dla dużej części pacjentów to spory problem, który muszą przystosować do nowych warunków. Zwykłem mawiać, że nie ma osób zdrowych, są tylko ci nieprawidłowo zdiagnozowani. Nie trzeba zginać się z bólu, aby być osobą "chorą". Stany zapalne, insulinooporność, niedoczynność tarczycy, problemy ze snem - to wszystko jest moim chlebem powszednim w pracy jako dietetyk, trener i mentor.

Krążą takie złośliwe opinie, że za sukcesem Roberta Lewandowskiego stoi jego żona Ania, kasza jaglana i dieta bezglutenowa... Zapytam zatem z przekorą, jako że się znacie, ile w tym jest prawdy? Czy faktycznie u podstaw sukcesu sportowca leży dieta, potem mamy trening i na końcu błysk talentu?

Myślę, że to nie jest żadna złośliwa opinia, tylko spora dawka prawdy. Złośliwością byłoby powiedzenie, że za sukcesem Ani stoi Robert. Z własnego doświadczenia wiem, że sportowiec pod wnikliwą opieką doświadczonego dietetyka potrafi wycisnąć z siebie 100% więcej. To tak jak w przypadku auta z dużym przebiegiem po kompletnym przeglądzie - wszystko to, co szwankowało do tej pory, nagle przestaje być problemem. W ludzkim ciele również trzeba robić przegląd i wyrównywać niedobory, ułatwiać pracę metabolizmowi. Podsumowując, talent jest bardzo ważny, ale to zdrowie metaboliczne decycduje o tym, jak długo możemy ten talent wykorzystywać. Odpowiednie sprzęgnięcie dietoterapii - bo tak nazywamy cały złożony proces pełnej opieki dietetycznej - oraz fizjoterapii i treningu motorycznego owocuje turbodoładowaniem do talentu.

Któregoś dnia idąc do pracy i przechodząc obok szkoły podstawowej, utkwił mi w pamięci pewien obrazek. Dwóch 10-11 latków szło rano na lekcje trzymając w jednej ręce napój energetyczny a w drugiej batonika. Czy taka dieta w młodym wieku będzie miała nieodwracalne skutki w przyszłości? Uważasz, że w szkole więcej czasu powinno się poświęcać tematowi zdrowego odżywiania?

Zdecydowanie więcej czasu powinno się poświęcać na edukację żywieniową. Z jednej strony mamy fachową prasę, fanpejdże edukacyjne w mediach społecznościowych, a z drugiej strony mam wrażenie, że ten temat istnieje gdzieś obok świadomości ludzi. Przykrą dla mnie sytuacją jest obserwowanie, jak kilkuletnie dzieci z olbrzymią otyłością dokarmiane są przez rodziców cały czas baterią cukru, tłuszczów trans i chemii - konserwantów, emulgatorów, polepszaczy smaków. Takie działania wnoszą katastrofalne skutki uboczne dla rozwijającego się dziecka i są dokładnie takie same jak "zły dotyk" - bolą przez całe życie. W chwili obecnej mamy ponad 60% nastolatków przed 13 rokiem życia z cukrzycą typu drugiego - w wyniku zniszczenia jelit oraz porażenia funkcji trzustki. To jest patologia. To jest choroba. To jest działanie na niekorzyść zdrowia. Jestem dość radykalny w tych poglądach, ale zabierałbym prawa rodzicielskie osobom, które kształtują "kluski" zamiast dzieci. Wspomniany przez Ciebie przykład to też patologia. Napoje energetyczne zawierają nie tylko olbrzymią dawkę cukru, ale również substancje stymulujące, takie jak kofeina, które powinny być zarezerwowane dla osób dorosłych, a nie dzieci.

Ty też edukujesz i to coraz bardziej medialnie. Udzielasz sporo wywiadów. Uczestniczysz w sesjach fotograficznych. Jesteś zapraszany w roli eksperta do telewizji. Jak czujesz się w roli celebryty? Rozpoznawalność pomaga czy przeszkadza w życiu prywatnym i zawodowym?

Po pierwsze, stronię od klasyfikowania mnie jako "celebryta". Pozycję wykułem sobie ciężką, wieloletnią pracą i wolałbym być kojarzony pod hasłem "ekspert do spraw żywienia." Celebryci są znani z tego, że są... znani. Przez różne działania. Ja nie nakręciłem z nikim seks-taśmy, nie zrobiłem z siebie idioty na YouTube, aktorem również nie jestem, nie uważam się więc za celebrytę. Nie ukrywam jednak, że w pewnych kręgach jestem rozpoznawalną postacią i powoduje to dodatkowe obowiązki medialne - konsultację, rozmowę, pamiątkowe zdjęcie. Nie jest to jednak przesyt, nie muszę się chować po ulicy w peruce i okularach przeciwsłonecznych, więc nie męczy mnie to w żaden sposób. Sąsiedzi również nie zostawiają mi w skrzynce pocztowej liścików z prośbą o konsultację. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy widzę, że klient sklepu "zapuszcza żurawia" do mojego koszyka. Czuję się wtedy "namierzony" i cieszy mnie fakt, że ktoś zadał sobie trud sprawdzenia tego, czy jestem spójny - czy to co mówię na szkoleniach, kongresach, czy w programie telewizyjnym jest zgodne z tym, co robię na co dzień.

Mimo tej popularności możemy chyba powiedzieć, że jesteś bohaterem drugiego planu. Bo choć odpowiadasz za sukcesy sportowców, a także za sukcesy zdrowotne i wizerunkowe zwykłych osób, to laury w pierwszej kolejności zbierają oni a nie Ty…

W żaden sposób nie przeszkadza mi to. Cieszę się, że jestem rozpoznawalnym i cenionym fachowcem, ale nie mam potrzeby, by wspominano o mnie i dziękowano mi za pomoc na każdym kroku. Można powiedzieć, że efekty mojej pracy świadczą same za siebie. Niejednokrotnie otrzymywałem wiadomości z podziękowaniem za wsparcie czyjegoś idola sportowego. Ludzie ślędzą karierę sportowców od dawna i widzą zmiany poziomu formy, który jest coraz wyższy.

Jakie są Twoje plany na najbliższe miesiące? Z jakimi sportowcami będziesz współpracował? Gdzie będzie można znaleźć Twoje porady, publikacje?

Przede wszystkim reorganizacja firmy, powrót do pisania książki, nauka i trochę odpoczynku. Mogę powiedzieć, że to chleb powszedni. Propozycje współpracy pojawiają się cały czas, uczyć należy się całe życie aby nie pozostać z tyłu i tracić tytuł eksperta, książka jest tym lepsza im dłużej z nią zwlekam, bo zawierać będzie coraz to nowsze smaczki. Wypocząć też wypada, bo nikt z nas nie jest maszyną i jeśli usilnie twierdzi, że tak jest, to organizm w odpowiednim czasie przypomni nam, że jesteśmy w błędzie. Oprócz MMA i innych sportów walki prężnie przygotowujemy wraz z moim zespołem niezawodnych dietetyków - Markiem Fischerem oraz Jackiem Feldmanem - cały zespół sportowców różnych dyscyplin, w tym sportów drużynowych, ostatnio nawet łyżwiarzy szybkich, piłkarzy nożnych i siatkarzy. Porady i publikacje można znaleźć przede wszystkim na kanale YouTube wpisując moje imię i nazwisko, przede wszystkim za pośrednictwem kanału "Zapytaj Trenera". Oprócz tego prasa branżowa i lajfstajlowa: Men's Health, Logo, Runner's World, Body Challenge, Trainer, Body Life oraz podcasty, których w internecie pojawia się też dużo.

Życzymy Ci zatem wszystkiego dobrego w życiu zawodowym. Trzymamy kciuki za Twoich "podopiecznych", niech wgrywają co się da. Życzymy też przyjemnego używania produktów PUCCINI. Dzięki za rozmowę. 

Dziękuję i pozdrawiam.

Rozmawiał: Sebastian Wiktorski
Foto: Patrycja Hyrsz